Zanim dałam sobie miejsce
Na zdjęciu stoję trochę z boku. I to całkiem trafna metafora tamtego czasu. Byłam pomocna, obowiązkowa i świetnie wyczuwałam, czego potrzebują inni. Z własnymi pragnieniami szło mi mniej spektakularnie. Mówiłam „wszystko w porządku”, zanim ktokolwiek zdążył dopytać, i czekałam, aż życie samo wskaże właściwe drzwi. Spoiler: nie przyszedł kurier z instrukcją. Dziś widzę dziewczynę, która robiła najlepiej, jak potrafiła — i dopiero uczyła się, że jej głos również zasługuje na miejsce przy stole.